PFAS. Cztery litery, które coraz częściej pojawiają się w mediach, grantach badawczych i pracach naukowych. Za tym skrótem kryje się ogromna grupa syntetycznych substancji chemicznych wykorzystywanych w tysiącach produktów. Wyjątkowa środowiskowa trwałość sprawiła, że zyskały przydomek „wiecznych chemikaliów”. Ale największy problem polega na ich szkodliwym wpływie na zdrowie, który dopiero zaczynamy poznawać.
Artykuł prof. dr hab. n.med i n. o zdr. Piotra Rzymskiego z Zakładu Medycyny Środowiskowej Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, z numeru 7-8/2026 Biuletynu Informacyjnego Wielkopolskiej Izby Lekarskiej.
Czym są PFAS i dlaczego są tak trwałe?
Per- i polifluoroalkilowe substancje, bo to właśnie oznacza skrót PFAS (ang. per- and polyfluoroalkyl substances), to konstelacja kilku tysięcy związków niewystępujących naturalnie w przyrodzie i zbudowanych z łańcucha atomów węgla, do którego przyłączone są atomy fluoru. To właśnie obecność licznych wiązań węgiel–fluor, jednego z najsilniejszych w chemii organicznej, decyduje o niezwykłej oporności PFAS na różne warunki środowiskowe, takie jak wysoka temperatura, promieniowanie słoneczne, czy różne procesy biologiczne.
W rezultacie PFAS świetnie sprawdzają się w powłokach chroniących m.in. przed wilgocią czy tłuszczem. Wykorzystuje się je chociażby w produkcji odzieży wodoodpornej, opakowań do żywności, pian gaśniczych, kosmetyków, elektroniki czy wyrobów medycznych. Jednak po uwolnieniu do środowiska PFAS są niezwykle trwałe, praktycznie nie ulegają degradacji, a zarazem są bardzo mobilne. Mogą więc być transportowane na duże odległości wraz z wodą i powietrzem, dlatego wykrywa się je nawet w regionach oddalonych od bezpośrednich źródeł emisji, np. w Arktyce czy w śniegu zdeponowanym na zboczach Everestu.

Jak PFAS wpływają na organizm człowieka?
PFAS trafiające do środowiska mogą być pobierane przez organizmy, bioakumulowane i wreszcie powracać do człowieka, głównie wraz z żywnością i wodą. Wiążą się wtenczas z białkami obecnymi we krwi i odkładają się w różnych narządach, przede wszystkim w wątrobie i nerkach, w których mogą pozostawać przez wiele lat. Przykładowo okres połowicznego usuwania kwasu perfluorooktanosulfonowy (PFOS) z organizmu człowieka wynosi średnio od 3 do 5 lat. Oznacza to jednak, że PFAS nie pozostają w nim na zawsze – chyba, że narażenie na nie jest nieprzerwane.
Coraz więcej badań naukowych wskazuje natomiast, że długotrwała ekspozycja na PFAS może wiązać się z szeregiem niekorzystnych skutków zdrowotnych. Wśród najczęściej wymienianych znajdują się zaburzenia funkcjonowania układu odpornościowego oraz gospodarki hormonalnej i lipidowej. Istnieją również dowody wskazujące na negatywny wpływ niektórych PFAS na płodność i rozwój płodu. Niektóre związki z tej grupy mogą przenikać przez łożysko, a także występować w mleku matki, co może prowadzić do narażenia już na najwcześniejszych etapach życia. Szczególne obawy budzi również potencjalny związek niektórych PFAS z rozwojem nowotworów, zwłaszcza raka nerki i jądra.
Nowe regulacje UE dotyczące wody pitnej
Unia Europejska, odpowiadając na rosnące doniesienia o obecności PFAS w środowisku i ich szkodliwości, wprowadziła od 12 stycznia 2026 r. obowiązek zharmonizowanego monitorowania tych substancji w wodzie pitnej we wszystkich państwach członkowskich. Celem tego rozwiązania jest zapewnienie zgodności z nowymi, jednolitymi wartościami granicznymi wynikającymi z przekształconej dyrektywy w sprawie wody pitnej. Po raz pierwszy w historii UE wdrożono w ten sposób systematyczny i obowiązkowy nadzór nad PFAS w zasobach przeznaczonych do spożycia przez ludzi.
Równocześnie państwa członkowskie zostały zobowiązane do raportowania wyników pomiarów do Komisji Europejskiej, w tym informacji o przekroczeniach dopuszczalnych stężeń.
W przypadku stwierdzenia niezgodności z normami konieczne jest podjęcie niezwłocznych działań naprawczych, takich jak ograniczenie wykorzystania zanieczyszczonych ujęć, wdrożenie dodatkowych technologii uzdatniania lub czasowe wstrzymanie dostaw wody. Uzupełnieniem tych regulacji są wytyczne analityczne Komisji Europejskiej z 2024 r., które standaryzują metody oznaczania PFAS i zapewniają porównywalność wyników w całej Unii.
Badania pilotażowe wody pitnej w aglomeracji poznańskiej
Jeszcze przed pełnym wdrożeniem nowych przepisów temat potencjalnego zanieczyszczenia wody pitnej PFAS był przedmiotem naszych pilotażowych badań. Impulsem do ich przeprowadzenia były doniesienia medialne, zwłaszcza francuskiego dziennika Le Monde, sugerujące możliwość skażenia środowiska w różnych krajach europejskich, również w Polsce, w tym w rejonie Poznania. Informacje te miały jednak charakter spekulacyjny i nie opierały się na danych empirycznych.
W związku z tym współpracując z laboratorium Aquanet, przeprowadziliśmy analizę jakości wody pitnej w aglomeracji poznańskiej i okolicach. Pomysł przyniosła do naszego Zakładu, mgr Dominika Sikora, wtenczas moja doktorantka, a my zapewniliśmy środki na jego realizację. W naszym badaniu, którego wyniki opublikowaliśmy na łamach pisma Chemosphere, oceniliśmy obecność 20 najważniejszych związków z grupy PFAS w próbkach wody kranowej, wykorzystując czułe, certyfikowane metody analityczne. Uzyskane wyniki były uspokajające – w większości ocenianych próbek nie stwierdziliśmy obecności poszukiwanych PFAS, a w tych, w których je wykrywaliśmy, ich stężenia pozostawały wielokrotnie poniżej maksymalnego progu uznawanego za bezpieczny. Nie oznacza to jednak, że problem PFAS może być lekceważony, a raczej, że wymaga dalszego monitorowania, także w kierunku słabiej poznanych PFAS.

Czy potrzebujemy nowego podejścia do chemikaliów?
Na pewno dobrą informacją jest to, że na PFAS możemy dziś spojrzeć w sposób bardziej uporządkowany i empiryczny, a nie wyłącznie przez pryzmat medialnej sensacji. Z drugiej strony – wiele związków z tej grupy pozostaje wciąż słabo przebadanych, a ich rzeczywisty wpływ na zdrowie człowieka nie jest w pełni poznany. Historia PFAS wpisuje się przy tym w szerszy, powtarzający się schemat: wprowadzania do powszechnego użycia substancji o atrakcyjnych właściwościach technologicznych, których konsekwencje ujawniają się dopiero po latach. Podobnie było chociażby z polichlorowanymi bifenylami (PCB), które przez dekady stosowano w przemyśle jako izolatory i ciecze chłodzące, zanim wykazano ich toksyczność i zdolność do bioakumulacji, czy z niektórymi ftalanami i bisfenolami używanymi jako plastyfikatory tworzyw sztucznych, których działanie zaburzające gospodarkę hormonalną stało się przedmiotem regulacji dopiero po szerokim rozpowszechnieniu i badań przeprowadzonych przez środowisko naukowe.
W tym kontekście problem PFAS stawia pytanie o adekwatność obecnego modelu wprowadzania nowych substancji chemicznych do obrotu przemysłowego. Czy nie nadszedł czas, by w większym stopniu zbliżyć go do podejścia stosowanego w medycynie, gdzie kandydaci na leki i szczepionki podlegają rygorystycznej, wieloetapowej ocenie bezpieczeństwa przed dopuszczeniem do powszechnego użycia? Oparcie decyzji regulacyjnych na ustandaryzowanych, porównywalnych metodach eksperymentalnych i długoterminowej ocenie ryzyka mogłoby pozwolić ograniczać problemy u źródła – zanim, mówiąc obrazowo, „mleko się rozleje” na skalę o istotnym znaczeniu dla środowiska i zdrowia publicznego.
Prof. dr hab. n.med i n. o zdr. Piotr Rzymski
