Leszno: To będzie na długo niezapomniana podróż lekarzy i lekarzy dentystów WIL

W ostatnich dniach sierpnia wyruszyliśmy grupą lekarzy i lekarzy dentystów na wycieczkę do Anglii na trasę: Londyn – Oxford – Cambridge. Ciekawi zabytków, dobrze znanych miejsc z relacji telewizyjnych, wielu filmów (zwłaszcza filmów akcji), angielskich śladów związanych z rozwojem medycyny i nauki oraz – co tu ukrywać – w poszukiwaniu prawdy o Anglikach, by zmierzyć się ze stereotypami kreowanymi w Polsce i w Europie.

 

Nowa rzeczywistość czekała na nas zaraz po przylocie. Na stacji metra zagubiliśmy się na chwilę w kolorowym tłumie ciemnoskórych i rozbawionych osób, w strojach pełnych cekinów i piór – w tanecznym rytmie zmierzających na Notting Hill Carnival rozpoczynający się właśnie w zachodnim Londynie. Ledwo udało nam się wysiąść z walizkami z wagonu i nie pogubić.

 

Dzisiaj, pisząc tę relację, muszę podzielić się refleksją, że zwiedzanie Londynu wymagało od nas ponadprzeciętnej kondycji, dobrej orientacji w zurbanizowanej przestrzeni, gdzie światła na przejściach dla pieszych nie mają dla nikogo żadnego znaczenia. Uśmiechnięci Anglicy, pełni uprzejmości i stale powtarzanych słów: ”sorry, thank you, please”, bronią jednak swoich przyzwyczajeń nie tylko do popołudniowej herbaty z mlekiem – ale do szalonej jazdy rowerem oraz do kolejek, które pojawiają się wszędzie by nie wprowadzać chaosu wśród oczekujących na cokolwiek, traktowane są tu jak “świętość”.

 

W Londynie byliśmy przed pałacem Buckingham, remontowanym właśnie Opactwem Westminsterskiem, przy London Eye, Tower of London i moście Tower Bridge i London Bridge, w Hyde Parku, i w China Town w ogrodach pałacu Kensington i zlokalizowanym tam pomnikiem poświęconym księżnej Dianie oraz królowej Wiktorii. Dotarliśmy spacerem pokonując codziennie około 25 tys. kroków przed Teatr Szekspira, na Plac Trafalgarski z Kolumną Nelsona i robiliśmy piękne zdjęcia przed katedrą św. Pawła.

 

Kilka godzin spędziliśmy w British Museum oraz w historycznym centrum Londynu, które koncentruje się wokół Pałacu Westminsterskiego z Big Benem. Na placu Leicester Square przysiedliśmy się na ławkach do Rowana Atkinsona (Jasia Fasoli) i misia Paddingtona.
Monumentalne wrażenie zrobił na nas budynek Biura Wojny związany z Winstonem Churchillem, ale też z Jamesem Bondem! Oglądaliśmy panoramę Londynu, popijając kawę i piwo z platformy widokowej na 72 piętrze najwyższego budynku w stolicy Anglii – The Shard.

 

Wieczorny spacer do hotelu z kultowego pubu Anchor, związanego z regularną tam swego czasu obecnością Wiliama Szekspira – przez tunel graffiti, gdzie Banksy pod stacją Waterloo przekształcił ciemną, zaniedbaną przestrzeń w sztukę uliczną – dopełnił wrażeń z kolejnego dnia naszego pobytu.

 

Potem było Greenwich we wschodnim Londynie, w zakolu Tamizy, wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Tutaj przepadliśmy już z kretesem w sidła minionych wieków poznając losy imperium nad którym nigdy nie zachodzi słońce oraz brytyjską historię morską związaną właśnie z admirałem Nelsonem. Królewskie Obserwatorium. Południk Zero. Panorama Londynu z tarasu zamku – niepowtarzalna.

 

Po Londynie – dwa Miasta Nauki. Najpierw Oxford, drugi najdłużej działający uniwersytet na świecie. Budynki uniwersyteckie, kościoły, ogrody – trochę znajome, gdyż Oxford pojawia się we wszystkich filmowych ekranizacjach „Harrego Pottera”. Jest to zapewne gratka dla wszystkich miłośników filmów z jego udziałem, gdyż właśnie tam znaleziono ikoniczne scenerie realizując kolejne przygody bohatera książek J.K. Rowling.

 

W ostatni dzień naszego pobytu przyszedł czas na Cambridge. Pojawiła się okazja by poznać lepiej historię królewskich dynastii Tudorów, Stuartów, Windsorów. Kaplica w King”s College według zamierzeń króla Henryka VI miała nie mieć równej sobie w całej Anglii i rzeczywiście wspaniały sufit ze sklepieniem wachlarzowym jest zapierającym dech w piersiach wyczynem średniowiecznej inżynierii. Poszczególne Kolegia tworzące Uniwersytet były domem dla wielu wybitnych postaci, w tym mężów stanu, naukowców i pisarzy. Musieliśmy oczywiście zrobić sobie zdjęcie z jabłkiem pod oknem pokoju i przy jabłonce Izaaka Newtona. Odwiedziliśmy kultowy pub studentów Cambridge, w którym ”intoksykację„ od nauki prowadzili m.in. Bill Clinton, Oskar Wilde, Margaret Thatcher, Ernest Hemingway i obecnie panujący Karol III.

 

Wszędzie zwracało naszą uwagę poszanowanie tradycji i przywiązanie do symboli – mimo, iż studenci dla żartu zamienili na kamiennym posągu berło w ręku króla Henryka VI na drewnianą nogę od taniego krzesła.

 

Wszędzie zwracały naszą uwagę błękitne okrągłe tabliczki upamiętniające pobyt lub pracę sławnych i zasłużonych w rozwój nauki osób, tym także z zakresu medycyny. Byliśmy np. przy laboratorium Alexandra Fleminga przy St. Mary”s Hospital w Londynie (gdzie swoje dzieci rodziła księżna Kate), przed domem Johna Snowa (w sondażu przeprowadzonym wśród brytyjskich lekarzy w 2003 roku Snow został uznany za najwybitniejszego lekarza wszech czasów) oraz przed pubem, gdzie swoje odkrycia podwójnej helisy DNA świętowali w 1953 roku James Watson i Francis Crick.

 

Na zakończenie: prawdą jest co piszą o Anglikach, że są bardzo przyjaźni, uprzejmi, tolerancyjni i świadomi kulturowo. Inne klasyczne brytyjskie zachowania to rozmowy o pogodzie i przepraszanie przy każdej okazji. Mogliśmy także naocznie się przekonać jak ważną rolę w ich życiu odgrywają od lat puby i serwowane tam wszystkim wspólne piwo, stając się wieczorami centrum życia towarzyskiego i społecznego. Niestety nie udało się nam trafić na żaden stadion sportowy by przekonać się jak duży entuzjazm angielskich kibiców wywołuje mecz piłki nożnej czy rozgrywki w zawodach żużlowych.

 

Wspaniała wycieczka, znakomity program, dobrane towarzystwo, biuro Barents jak zawsze na szóstkę z plusem – wróciliśmy po kilku dniach, ale… To jeszcze nie koniec naszych lekarskich wojaży po świecie w poszukiwaniu nie tylko znaków minionego czasu, ale nowych wrażeń, inspiracji, ciekawych miejsc, a przede wszystkim nieoczekiwanych spotkań i poznawaniu interesujących ludzi.

 

 

Przewodnicząca Delegatury WIL w Lesznie
Lidia Dymalska-Kubasik