Polityka antyalkoholowa, a rzeczywistość kliniczna: głos środowiska medycznego

Skutki nadużywania alkoholu każdego dnia obciążają polski system ochrony zdrowia. Zaskakiwać może fakt, iż  publiczna debata o polityce antyalkoholowej wciąż często odbiega od realnych doświadczeń lekarzy pracujących z pacjentami uzależnionymi.

 

Wnioski ze wspólnego posiedzenia Komisji Zdrowia oraz Komisji Gospodarki i Rozwoju Sejmu RP pokazują, jak trudne jest pogodzenie interesu zdrowia publicznego z postulatami branży alkoholowej. W posiedzeniu uczestniczył przedstawiciel Okręgowej Rady Lekarskiej WIL, wiceprezes lek. Marcin Karolewski, który podkreśla, że z perspektywy medyków problem pozostaje jednoznaczny — niezależnie od rodzaju alkoholu konsekwencje zdrowotne są dramatyczne, a choroba alkoholowa dotyka coraz młodszych pacjentów.

 

– Codziennie przyjmuję na oddział ludzi w majaczeniu alkoholowym, z drgawkami, zapaleniem trzustki, wyniszczonych, zachłystowym zapaleniem płuc. Trudno mi patrzeć na zgony dwudziestoparolatków, w delirium, z często dziesięcioletnim wywiadem alkoholowym. To kiedy zaczynali pić? – mówi lek. Marcin Karolewski.

 

Do tak zadanego pytania należy dołożyć kolejne – co zawiodło w systemie profilaktyki? Dlaczego tak słabo przestrzegamy najmłodszych przed spożywaniem alkoholu? Dlaczego w Polsce normalizujemy zachowania takie, jak „szampan dla dzieci” ?  Niestety te pytania pozostają bez odpowiedzi.

 

Tymczasem posiedzenie to stało się okazją do przedstawienia różnych perspektyw: od interesów przemysłu alkoholowego po oczekiwania środowiska medycznego. Niestety, dyskusja momentami koncentrowała się przede wszystkim na sporach między przedstawicielami branży — o wysokości akcyzy, obciążeniach regulacyjnych, czy definicjach produktów, które można reklamować. Tymczasem dla lekarzy pracujących z pacjentami uzależnionymi te różnice są drugorzędne. Z punktu widzenia medycyny każdy alkohol może prowadzić do takich samych, często dramatycznych konsekwencji zdrowotnych.

 

– Słyszałem na tym posiedzeniu argumenty producentów piwa, wódek, wina i innych alkoholi, którzy kłócili się między sobą, który alkohol jest tradycją, która akcyza jest bardziej sprawiedliwa i który z nich bardziej „cierpi” na zapisach ustawy antyalkoholowej. Przy tych wszystkich różnicach, karta statystyczna zgonu wygląda identycznie, niezależnie czy zgon spowodowało spożywanie wódki, piwa, czy 18-letniej whisky – podkreśla Karolewski. Jednocześnie podkreślając ogrom szkodliwości reklam alkoholu i produktów bezalkoholowych.

 

– Po co są te napoje i reklamy piwa bezalkoholowego? Tylko po to, żeby w sposób legalny móc reklamować marki piw – dodaje wiceprezes ORL WIL.

 

Choć formalnie są produktami bez procentów, w praktyce stanowią narzędzie podtrzymywania rozpoznawalności marek alkoholowych i normalizacji obecności alkoholu w życiu społecznym. To przekaz szczególnie niepokojący w kontekście dzieci i młodzieży, dla których takie reklamy mogą stanowić pierwszy kontakt z budowaniem pozytywnego skojarzenia z piwem, jako elementem spędzania czasu. Z perspektywy zdrowia publicznego jest to mechanizm budzący poważne zastrzeżenia — i to nie tylko środowiska medycznego.

 

Jak wynika z danych Światowej Organizacji zdrowia z roku 2024, aż 57% piętnastolatków w Europie próbowało alkoholu. W Polsce wyniki badania ESPAD z 2024 roku pokazują, że 73 proc. uczniów w wieku 15-16 lat oraz 91 proc. nastolatków 17-18-letnich przyznało się do spożywania alkoholu kiedykolwiek w życiu.

 

Warto podkreślić, że problem nadmiernego spożycia alkoholu jest jednym z  największych wyzwań zdrowia publicznego w Polsce. Skutki każdego dnia obserwują lekarze pracujący na oddziałach szpitalnych, ale nie tylko bo konsekwencje dotykają także polskich rodzin, destabilizując ich funkcjonowanie.

 

Wnioski z posiedzenia komisji pokazują, że znaleźliśmy się w momencie, w którym jako społeczeństwo potrzebujemy konsekwentnej, kompleksowej i długofalowej polityki antyalkoholowej, opartej na nauce i doświadczeniach lekarzy. Bo za każdą statystyką, każdym procentem akcyzy i każdą liczbą w raportach stoją pacjenci i ich rodziny, których życie często na zawsze zmieniła choroba alkoholowa.  Są także lekarze, którzy każdego dnia próbują im pomóc. Każda regulacja, każdy przepis i każda decyzja powinna być rozpatrywana przez pryzmat realnych doświadczeń klinicznych i realnych ludzkich tragedii.

 

Maria Kaczorowska,

rzecznik prasowy Wielkopolskiej Izby Lekarskiej,

dziennikarka medyczna